Mam na imię Mateusz i skoro tutaj jesteś, to zapewne chcesz się dowiedzieć o mnie nieco więcej.

Prywatnie, dbam o temperaturę związku robiąc żonie zdjęcia z zaskoczenia, a córkę usypiam przydługimi opowieściami o nowych trendach w fotografii ślubnej. Poza tym? W wolnych chwilach pomagam sprzątać żonie polerując swój motocykl. Każdą wolną półkę w domu zapełniam starymi aparatami oraz płytami muzycznymi.

Dobra, teraz poważniej.

Początkowo swoją przyszłość wiązałem właśnie z muzyką. Studiowałem dziennikarstwo, grałem jako DJ w lokalnym klubie, a następnie jako jeden z najmłodszych dziennikarzy lokalnego radia prowadziłem swoje dwie wieczorne audycje muzyczne oraz doskonaliłem warsztat radiowy. Jednak to z fotografią postanowiłem związać się zawodowo. Odkryłem, że zamiast przeprowadzać wywiady z ludźmi wolę uwieczniać na fotografii to, czego nie powiedzą. Zawód dziennikarza radiowego z fotografem ślubnym ma – wbrew pozorom – wiele wspólnego. Inny jest jedynie środek wyrazu. I tak kadrowaniem na pełen etat zajmuję się od 1.06.2011 r.

W swojej pracy stawiam na fotografię naturalną, dokumentalną, nie zmieniam rzeczywistości. Chcę pokazać Waszą historię taką, jaka była naprawdę. Lubię fotografować tak, jak czuję. Bez wpływów czy narzuceń. To chyba też cenią moje Młode Pary. Nie wymagam od nich niczego, daję wszystko od siebie. Materiał który oddaję w Wasze ręce to opowieść spontaniczna i prawdziwa, bez reżyserowanych uśmiechów, póz i aktorstwa. Bardzo często słyszę też, że byłem niewidoczny. To wielka zaleta, ponieważ fotografowani nie czują stresu przed obiektywem. Z kolei ja, dzięki byciu „niewidocznym”, mogę podejść bliżej i zrobić lepsze zdjęcie.

Jeżeli rozważacie mnie jako Waszego fotografa ślubnego – piszcie! Nie ważne czy jesteście z Koszalina lub okolic, nic nie stoi na przeszkodzie, abym wyruszył na drugi koniec Polski i uwiecznił Waszą historię.

Do usłyszenia i zobaczenia!