Ślub Anity i Łukasza – czyli bohaterów dzisiejszego wpisu – fotografowałem w maju 2015 r., a więc dawno. To nie tak, że nie było chęci z jednej czy drugiej strony. Po prostu, gdy mieliśmy się spotkać zawsze coś im wypadało lub pogoda była straszna. Później Anita urodziła wspaniałą córeczkę Małgosię i tak czas powolutku leciał. Gdy w końcu udało nam się umówić na zdjęcia zdaliśmy sobie sprawę, że minęły… 3 lata! Nieźle – pomyślałem.
Przyszedł dzień sesji ślubnej. Młodzi do mnie zajeżdżają, witamy się, żartujemy, wsiadamy i mamy odjechać, a tu… zonk . Ich samochód nie chce odpalić… Szybki marsz do garażu i już pędzimy na nadmorską sesję ślubną. Na szczęście to była ostania niespodzianka tego dnia, a część zdjęć możecie obejrzeć poniżej :-).

Related Blogs